Wspomnienia uczestników – edycja 2015

Wspomnienia Filipa
Projekt „Szkoła pod Palmami” absolutnie był największą przygodą mojego życia. Pomógł mi zrozumieć potrzeby innych ludzi i nauczył mnie jak efektywnie pomagać innym.
Jednak największą przygodą okazała się supernagroda – wylot na Dominikanę. Dzięki dwumiesięcznemu pobytowi na tej wspaniałej, kolorowej, słonecznej wyspie mogłem w znacznym stopniu poprawić swój język hiszpański ucząc się w tamtejszej szkole, robiąc zakupy, poznając nowych ludzi. Ludzi niezwykle otwartych i uśmiechniętych (z niektórymi Dominikańczykami, „Facebook-owe” kontakty utrzymuję do dziś). Po szkole chodziłem na piękną plaże, grałem w koszykówkę lub gotowałem obiad dla całej naszej polskiej grupy, co było nie lada wyzwaniem. Z Polakami organizowaliśmy też ciekawe projekty, prace domowe i występy dla dominikańskiej szkoły Coral, a powrót do polskiej szkoły po takim czasie wcale nie okazał się tak tragiczny ;).

Wspomnienia Rafała
Republika Dominikany  wszystkim kojarzy się z upalną pogodą, bajeczną plażą o cudownej czystej wodzie, oraz przepięknymi palmami, które tworzą  tropikalny klimat.
Dzięki Fundacji Moja Dominikana miałem wyjątkową możliwość poznania tego kraju.. Już zaraz po przybyciu na miejsce miałem świadomość że znajduje się w kraju gdzie krajobraz jest wiecznie zielony, a dzięki temperaturze czujemy się jak w raju. Niejednokrotnie próbuje sobie przypomnieć ten przepiękny klimat. Ilekroć wracam myślami do tego cudownego miejsca wspominam również niesamowite chwile spędzone z uczestnikami i pracownikami Fundacji. Razem z nimi brałem udział w niezapomnianych wycieczkach m.in. skoki po 27  wodospadach czy wyjazd do przepięknego miasta Santiago. Dzięki temu projektowi miałem także możliwość zobaczyć jak naprawdę wygląda życie na Dominikanie, dostrzec największe problemy tego kraju. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że tubylcom uśmiech nie schodził z twarzy, mimo tego jak skromnie żyją. Dużą zaletą była nauka  języka hiszpańskiego w niewyobrażalnie szybkim tempie. Ta nagroda – dwumiesięczny pobyt na Dominikanie – zdecydowanie zmieniła moje podejście do życia. Dzięki niej zobaczyłem nowe perspektywy.  Po tej podróży oprócz  pokaźnego pliku zdjęć w aparacie, zostało mi  nowe spostrzeżenie na życie codzienne. Ta przygoda  nauczyła mnie cieszyć się z małych rzeczy

Wspomnienia Pawła
Podróż na Dominikanę to jedna, tak naprawdę jedyna najwspanialsza przygoda jaką kiedykolwiek miałem. Wspominał ją każdego dnia, a nawet w snach. Do teraz pamiętam moje zaskoczenie jak dowiedziałem się, że to właśnie ja mam przywilej być na tej malowniczej wyspie.  Gdy po wylądowaniu i spędzeniu już kilku dni na tej wyspie nie chciałem z niej wracać. Codzienne gorące słońce, malownicze plaże jak i wspaniali ludzie sprawiały że ten wyjazd był i jest niezapomniany. Pamiętam pierwszy dzień w szkole, było to coś nowego i mając porównanie trzeba docenić nasze polskie szkolnictwo. Poza szkołą mieliśmy oczywiście kilka wycieczek krajoznawczych i nie będę teraz opowiadał o każdej. Opowiem o tej która mi się najbardziej podobała. Była to bodajże druga wycieczka do Damajaqua. Był to spływ w rzece. Mogliśmy oglądać wspaniałą dominikańską przyrodę a na koniec skakać do wody z 7 metrów. Cały pobyt nauczył mnie cieszenia się z życia jak robią to mieszkańcy Dominikany nie mają nic a są tak bardzo radośni. Na pewno o niej nie zapomnę.

Wspomnienia Julii
Projekt „Szkoła pod Palmami” był bardzo ciekawym przeżyciem, które zmusiło mnie do wielu przemyśleń, na temat tego, jak różne może być życie na innym kontynencie. Ten wyjazd pokazał mi, że szkoła nie musi być sztywna i stresująca, oraz że miejsce do nauki można znaleźć wszędzie – nawet pod palmą. Dwa miesiące spędzone w szkole, razem z Dominikańczykami, umożliwiły mi prawdziwą naukę języka hiszpańskiego, a nie kolejne powtarzanie reguł gramatycznych z książki.
Dzieki temu projektowi zaznałam życia w kraju zupełnie odmiennym od Polski, co można było zauważyć za każdym razem, gdy wyszło się z domu i widząc ocean oraz uśmiechy na twarzach sąsiadów. Wyjazd nauczył mnie umiejętności przystosowania się do innych warunków, jako że dostęp do wody i prądu był ograniczony. Zastała nas również pora deszczowa, co skutkowało chodzeniem do szkoły czasami po kostki w wodzie. Po powrocie do Polski zaczęłam bardziej doceniać swoje przywileje i patrzeć na świat z innej perspektywy.

Wspomnienia Agaty
Kiedy półtora roku temu dowiedziałam się o projekcie „Szkoła pod Palmami” organizowanym przez Fundację „ Moja Dominikana”, od razu zapragnęłam wziąć w nim udział.  Oczywiście najbardziej liczyła się dla mnie sama możliwość wyjazdu, a zadania, które miałam wykonać stały na drugim miejscu. I choć samo uczestnictwo w programie w Polsce sprawiło mi ogromną radość , a także poszerzyło mój światopogląd, to kiedy w czerwcu dowiedziałam się, że to ja mogę pojechać na Dominikanę, wiedziałam, że te dwa miesiące będą jeszcze bardziej ekscytujące :).

Dla mnie ten wyjazd był przede wszystkim niesamowitym wprowadzeniem w  dorosłość. Przez dwa miesiące musieliśmy nauczyć się funkcjonować w zupełnie innej kulturze i środowisku, choć według mnie najtrudniejsze było przystosowanie się do życia we swoim własnym gronie. Nasza dwunastka często wchodziła ze sobą w konflikty, co teraz wspominane jest przeze mnie ze śmiechem. Żyliśmy w dość surowych warunkach, więc sprzeczki o nadmierne  zużywanie wody, utrzymanie porządku, czy podział obowiązków były na porządku dziennym.  Myślę  jednak, że to dla każdego z nas było lekcją pokory i pozwoliło nam docenić europejskie standardy życia. Dla mnie jednym z większych wyzwań było przyrządzanie posiłków, gdyż przed wyjazdem praktycznie nie gotowałam, lecz nie taki diabeł straszny, jak go malują, bo po kilku dyżurach udało mi się nawet pomóc w przygotowaniach tamtejszego przysmaku- placków z juki J. Kultura dominikańska, choć niezwykle interesująca, dla nas polaków często bywała niezrozumiała.  Jednak, dzięki temu, że chodziliśmy do szkoły z naszymi zagranicznymi kolegami, oswajaliśmy się z nią i mogliśmy się wiele nauczyć- nie chodzi mi tylko o oczywiste wchłanianie  języka hiszpańskiego, ale także poznanie nowych tradycji, tańców, czy potraw.  Mogliśmy poczuć się częścią szkoły występując na apelu, czy biorąc udział w prezentacji krajów. Program wyjazdu był ustawiony tak, że jeden dzień w tygodniu przeznaczaliśmy na wycieczki, dzięki czemu podziwialiśmy  dziką przyrodę w rezerwatach przyrody, skakaliśmy z wodospadów, czy spacerowaliśmy ulicami miasteczek o zupełnie innej zabudowie niż ta europejska. Jednak oczywiście jedną z większych atrakcji, była piaszczysta plaża, znajdująca się zaledwie 5 minut drogi od naszego pensjonatu.  I mimo, że przez ostatnie trzy tygodnie pogoda nam nie sprzyjała ( zaczęła się bowiem pora deszczowa), to tam  spędzałam większość wolnego czasu. I choć sama mieszkam nad morzem, to rozżaleniem wspominam ostatni dzień w Cabarete, zachód słońca i  ostatnią kąpiel w przepięknym, czystym oceanie.  Obiecałam sobie, że tego uczucia nie zapomnę nigdy. Uczucia wolności, radości i świadomości, że można spełniać swoje marzenia. Bo dzięki Fundacji i wyjazdowi, zobaczyłam jak wiele mam wokół siebie, ile mam możliwości i ile mogę zdziałać.  I to nie tylko dla siebie, ale także dla innych.