Wspomnienia Uczestników

Wspomnienie Tomka:
Dominikana zachwyciła pod względem wszystkiego – ludzi, zasad, obyczajów, a przede wszystkim przyrody oraz pogody. Lazurowa woda, dzika natura i nieziemski upał pozwala poczuć się jak w innym świecie. Wyprawa po 27 wodospadach z filmowymi widokami jak z Parku Jurajskiego (gdzie był on nakręcony)  sprawiła, że poczułem się jak dr Alan Grant. Kilkumetrowe skoki do wody w  grotach „Cuevas de Cabarete” i kąpiel w przeźroczystej na kilkanaście metrów wodzie Laguny Gri-Gri również nie była codziennym przeżyciem. Jednak to co urzekło mnie najbardziej to Dominikańczycy i ich stosunek do życia, który całkowicie odbiega od tego jaki znamy w Europie.
Fundacja Moja Dominikana dała mi unikatową szansę wniknięcia w środowisko rodowitych mieszkańców wyspy. Poznałem ich zwyczaje, codzienne życie, szkołę i przede wszystkim maksymalnie pozytywne nastawienie i nieschodzący uśmiech z twarzy. Idąc przez ulicę niemożliwym jest uniknąć przywitania, krótkiej rozmowy lub ewentualnego serdecznego uścisku. Miałem również okazję spróbować tradycyjnego jedzenia przygotowanego przez rodowitą gospodynię, które -proszę mi wierzyć-  było stokroć lepsze od tego w drogiej restauracji na plaży. Wszystkie te drobne rzeczy doceniłem najbardziej podczas jednej wycieczki, kiedy to mijaliśmy teren hoteli All-inclusive. Mury wysokie na 4 metry z bramą ze strażnikiem, uświadomiły, że to ja jestem w prawdziwej Dominikanie, a nie Ci turyści zza drugiej strony.

Wspomnienie Oli
Wyjazd na Dominikanę z fundacją „Moja Dominikana” to moja przygoda życia.
Już pierwsze wrażenia po opuszczeniu lotniska, na długo pozostaną w mojej pamięci. Słońce, palmy, nieustannie uśmiechnięci Dominikańczycy- ogromna różnica po dopiero co budzącej się po zimie Polsce.
Czas spędzony na wyspie był niesamowity!
Wycieczka na  wodospady (27 Charcos de Damajagua), z pewnością należy do moich ulubionych. Skoki do wody z wysokości 4 metrów były nie lada wyzwaniem.
Zwiedzanie jaskiń (Cuevas de Cabarete), pozwoliło nam poznać egzotyczną przyrodę tego pięknego zakątka.

Wyjazd do Puerto Plata był nie mniej ekscytujący. Mieliśmy szansę na własne oczy przekonać się, jak wygląda produkcja cygara bądź, znanego na całym świecie, rumu dominikańskiego.
Dzięki współpracy ze szkołą w Coral, mogliśmy skonfrontować nasze doświadczenia z polskiej szkoły z realiami szkoły dominikańskiej. Poznaliśmy w niej wielu przyjaciół,  dzięki którym zobaczyliśmy, jak cenna jest edukacja w słabiej rozwiniętych krajach.
Nie zabrakło też czasu na leniuchowanie. Plażowanie nad brzegiem oceanu, zarówno na plaży w Cabarete, jak i w miejscowości Sosua, było miłą odskocznią od pracy nad projektami ekologicznymi. Bezpośredni kontakt z Dominikańczykami, którzy są niezwykle otwarci na nowe znajomości, pozwolił nam poznać ich prawdziwe oblicze.  Pretekstem do rozmów były mi. in. przejażdżki miejscowymi „motoconcho”, które w szybki i przyjemny sposób umożliwiały poruszanie się po mieście.

Jednak największą atrakcją, jaką zapewniła nam fundacja, była możliwość ciągłego obcowania z tubylczą ludnością Dominikany. Pensjonat, który przez 10 dni był dla nas domem, to najlepsze miejsce, aby poznać prawdziwą stronę tego pięknego kraju.
Dzięki niezwykle pogodnej pani Ofelii, gospodyni pensjonatu, mogliśmy m. in. zasmakować typowych dań kuchni dominikańskiej. Ich smak nawet nie mógł konkurować z daniami serwowanymi w hotelowych restauracjach.
Wszystko to sprawiło, że Dominikana stała się dla mnie małym rajem na ziemi. Poznanie wyspy z perspektywy mieszkańców, było dla mnie niezwykłym doświadczeniem, które z pewnością nie byłoby możliwe zza murów 5- gwiazdkowego hotelu. Dlatego mam nadzieję, że każdy, kto będzie chciał poznać tą prawdziwą Dominikanę, zdecyduje się na pobyt w tubylczych wioskach, które tylko czekają, aby pokazać turystom swoje nieprzeciętne oblicze.

Wspomnienie Magdy
Uczestniczyłam w projekcie ekologicznym „Halo! Tu Ekologia” zorganizowanym przez Fundację „Moja Dominikana”. Już od samego początku byłam pozytywnie nastawiona do wyjazdu. Sam fakt pierwszej podróży w tak odległe miejsce był dla mnie czymś wyjątkowym. Co więcej, projekt ten dał mi możliwość poznania Dominikany oczami tutejszych ludzi – mieszkaliśmy wśród nich, chodziliśmy do ich szkoły i nawiązywaliśmy nowe znajomości, a po zajęciach zwiedzaliśmy wyspę i odwiedzaliśmy nowe miejsca, które zdecydowanie są warte poznania, takie jak Puerto Plata, Damajagua, Sosua czy groty w Cabarete – mówiąc krótko, każdy dzień wypełniony był atrakcjami, chcieliśmy przecież skorzystać jak najwięcej się dało z naszego pobytu tutaj. Sądzę, że taka forma podróży jest zdecydowanie lepsza, niż pobyt w hotelu. Poprzez interakcje z mieszkańcami mogliśmy dowiedzieć się jak wygląda ich codzienność, poznać zwyczaje i podejście do życia i innych ludzi, a także poznać ich samych. Dominikana i Polska to dwa zupełne odmienne światy, pod każdym względem – ludności, roślinności, czy nawet ruchu drogowego, gdzie większość ludzi porusza się na motoconcho. Wspomnienia z dziewięciu dni spędzonych na Dominikanie pozostaną do końca życia!

Wspomnienie Weroniki
Wyjazd na Dominikanę z pewnością zapamiętam na zawsze. Od małego dużo podróżowałam z rodzicami, lecz były to raczej wyjazdy do hotel, ewentualnie z wizytą u rodziny, czy przyjaciół. Ten wyjazd zmienił moje podejście do podróżowania. Już raczej nie wybiorę się na wakacje all-inclusive, to zwyczajnie nie jest prawdziwe poznawanie kultury i miejsca! Dzięki wyjazdowi z Fundacją „Moja Dominikana” zobaczyłam prawdziwy dominikański świat, a nie tylko piękną plażę z ulotki biura podróży. Chociaż pewne rzeczy jak brak wody, czy podróżowanie w dziwnych dla nas warunkach (miejscowy busik – gauga przewozi ok 25 osób chociaż miejsc jest 10) bywały niewygodne, tak na prawdę sprawiły tylko, że wyjazd tylko bardziej mi się podobał. Chodząc po naszej ulicy- Callejon de la Loma, poznałam mnóstwo ludzi, nie dość, że miło spędziłam z nimi czas, to nawet przez zupełny przypadek uczestniczyłam w treningu juditsu. Właśnie dlatego, za każdym razem wychodząc na spacer po okolicy, śmiałam się, że idę na przygodę, bo faktycznie tak było! Zawsze spotykałam kogoś ciekawego lub znajdowałam kolejne dziwne i fascynujące miejsce w Cabarete. Bardzo też podobało mi się, że w ciągu tak krótkiego czasu, tak wiele nauczyłam się na temat Dominikany. Byliśmy na super wycieczkach, wodospadach, jaskiniach, na lagunie, a w tym wszystkim znaleźliśmy czas na leżenie na plaży. Nie ukrywajmy, plaża  i ocean to dla nas super atrakcje, których nie moglibyśmy ominąć. Mieszkając poza hotelem udało nam się poznać też prawdziwą, dominikańską kuchnie. Jestem w Warszawie już od 2 tygodni, a nadal codziennie tęsknie za tamtym jedzeniem. To wszystko dzięki gospodyni naszego domu- Ofelii. Jej potrawy były przepyszne i prawdziwie lokalne. Na początku gdy usłyszałam, że dominikańska kuchnia to tylko mięso, jako wegetarianka trochę się zmartwiłam, ale nie, było mnóstwo warzyw, owoców, ahh nadal się zachwycam tamtym jedzeniem. A najdziwniejszą rzeczą była habichuela dulce- fasola na słodko podawana na deser, ma pyszny, cynamonowy smak, tak cynamonowy i słodki z fasolą, brzmi dziwnie, ale było super. Tak więc tęsknie nadal i do ludzi z Cabarete, i do klimatu, jedzenia, wszystkiego w sumie. Bardzo chciałabym tam wrócić i to najszybciej jak się da. Każdemu też polecam odwiedzenie Dominikany, ale właśnie nie w hotelu na Punta Canie, bo to prawdziwa Dominikana nie jest. Warto też przełamywać swoje obawy na takim wyjeździe. Ja pierwszego dnia powiedziałam, że nie wsiądę na motoconcho- tamtejszy motor-taksówkę, na którym Dominikańczycy jeżdżą w kilka osób, przewożą tam rzeczy a nawet nowo narodzone dzieci, jednak po 2 dniach zostałam fanką tego typu transportu. Myślę, że Dominikana, a przynajmniej ta prawdziwa, spodoba się każdemu. Nie dość, że jest to przepiękny kraj z super klimatem, mieszkają tam otwarci i zawsze uśmiechnięci ludzie. Także polecam wszystkim, a sama już kombinuję jak tam wrócić!

Wspomnienie Marii
Wyjazd na Dominikanę na pewno zapamiętam do końca swojego życia. Dzięki Fundacji Moja Dominikana udało mi się zwiedzić to niesamowite miejsce, co na pewno wpłynęło na moje postrzeganie świata. Już po wylądowaniu czuło się coś specjalnego w dominikańskim powietrzu. Jechaliśmy do naszego pensjonatu, wyglądałam przez okno i wszystko mnie zachwycało. Trudno mi to wszystko opisać, bo nie ma chyba tylu pozytywnych słów, którymi można opisać piękno wyspy, atmosferę, mieszkańców, przyrodę. Wszystkim udającym się na Dominikanę, odradzam wakacje all-inclusive na Punta Canie, bo to całkowicie bez sensu. W Cabarete nie było chwili, żebym poczuła się niebezpiecznie. Jasne, mieszkańcy trochę nam się przyglądali, ale to była kwestia paru dni i naprawdę czułam się zaakceptowana i przyjęta. Mieszkaliśmy w niewielkiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, witają i uśmiechają. Dzięki Pani Kasi mieliśmy szansę zanurzyć się w tamtejszej kulturze, poznać zwyczaje i wiedzieć jak należy się zachować w konkretnych sytuacjach. Wszystko i wszyscy są tam prawdziwi. Te sytuacje, gdzie trzeba było jechać dziesięcioosobowym busem w dwadzieścia pięć, czy jazda na motoconcho w parę osób, targowanie się o pięć peso czy zatrzymywanie się na kokosy i mango, sprawiły, że będę miała Dominikanę w sercu i w myślach. Nie umiem się rozpisywać o urokach przyrody czy pysznej panierowanej juce. To trzeba przeżyć samemu, po prostu się nie bać i po prostu chcieć być z tymi ludźmi! Zamiast powtarzać głupoty, jak to jest tam niebezpiecznie, niefajnie, biednie i beznadziejnie, odważcie się i jeźdźcie! W Europie nie ma drugiego tak otwartego miejsca, ludzie zgubili gdzieś prawdziwą i naturalną radość życia. Wszystkim, którzy ciągle narzekają na otaczającą beznadzieję, szczerze polecam taką podróż, wtedy inaczej docenia się wodę w kranie czy prąd 🙂
Byłam już w paru miejscach, nie boję się świata i chciałabym go dalej odkrywać, ale wyjazd na Dominikanę zmienił mnie w kilku przestrzeniach jak żaden inny. Na pewno tam wrócę i to nie są puste słowa!

Wspomnienia Kacpra
Jeśli jest coś, co ostatnio sprawiło jakąś wielką zmianę w moim życiu to właśnie ten wyjazd. Niesamowite jest to jak poznanie obcej kultury potrafi wpłynąć na światopogląd człowieka i to, jak trafne jest powiedzenie „podróże kształcą”. Wycieczka na Dominikanę uświadomiła mi wiele prawd życiowych i pokazała wartości jakich brakuje nam w Europie, szczególnie uśmiechu i pogody ducha. Ludzie są tam niesłychanie otwarci i pozytywnie nastawieni. Nie wyobrażam sobie żeby w Polsce ktoś zaprosił mnie-przechodnia z ulicy, na trening jujitsu albo na uroczystość zielonoświątkowców od razu wręczając mi książkę z psalmami i przedstawiając mnie na forum całej świątyni. Myślę, ze rozwodzenie się nad tym co zrobiliśmy, jakie miejsca zwiedziliśmy nie jest aż takie ważne, ponieważ najciekawszą atrakcją jaka przeżyłem była rozmowa z miejscowymi Dominikańczykami. Jednakże nie mógłbym nie wspomnieć o wycieczce na 27 wodospadów czy o lagunie Gri-Gri, które były naprawdę fantastyczne. Właściwie jestem tak przeogromnie zauroczony Dominikaną, która miałem okazje poznać od wewnątrz dzięki Fundacji Moja Dominikana, że nadal nie wiem co mógłbym powiedzieć żeby w pełni oddać moje odczucia. Myślę sobie tylko że chyba odnalazłem swoje miejsce na ziemi i skrycie marzę aby tam powrócić 🙂